Strona Główna » Biznes » Strategia Kaizen – Zasadny nr 5 i 6.
Strategia Kaizen – Zasadny nr 5 i 6.

Strategia Kaizen – Zasadny nr 5 i 6.

Kaizen – Zasada 5 i 6.

Dzisiaj zajmę się opisaniem następnych dwóch zasad, zapraszam do lektury.

Zasada 5.

Odrzucaj ustalony stan rzeczy.

Zasada 6.

Wymówki, że czegoś się nie da zrobić są zbędne.

Tym razem będę pisał o tych zasadach razem, ponieważ obie wspólnie się uzupełniają, więc nie byłoby sensu, aby je rozdzielać.

Również nie będę rozgraniczał wpisu na i życie prywatne, przeczytaj, wyciągnij wnioski i zacznij zmianę od zaraz. Z góry ostrzegam, że będzie to dłuższy tekst.

Wiele ludzi w Polsce żyje według „bo tak było od zawsze” lub „bo tak trzeba”.

Chodzą do kościoła „bo tak trzeba”, „bo inni to robią”, „bo tak było od zawsze”, wierzą w boga „bo inni wierzą”, „bo to tradycja”, „bo tak było od zawsze”, żyją skromnie „bo tak wypada”, nie chcą zmieniać swojego życia „bo co ludzie powiedzą lub pomyślą”, dochodzi nawet do takich absurdów, że ludzie nie chcą być zamożni, ponieważ „taki to na pewno złodziej” lub „dorobił się na oszustwie”.

W tym momencie pewnie zdajecie sobie już sprawę, że można tak wymieniać dosyć długo. A zastanawianie się nad tym, co pomyślą o nas inni ludzie, jest w Polsce głęboko zakorzenione, podobnie jak różne stereotypy.

Dokładając do tego oglądalność całkowicie bezsensownych seriali telewizyjnych, można utwierdzić się w przekonaniu, że jesteśmy społeczeństwem, które bardzo lubi żyć życiem innych ludzi, a odmienność to coś, na co trzeba reagować z agresją.

Ilu z was, kiedy się spotyka, to rozmawia o osobach nieobecnych, co robią w życiu, jak się zachowują, co im się przytrafiło. Z drugiej zaś strony o swoim życiu mówimy bardzo mało lub tylko o tym, co najgorszego nam się przytrafiło.

W czasach licealnych trafił mi się polonista, który często powtarzał:

Że człowiek, który mówi, iż nie obchodzi go co inni myślą lub mówią na jego temat, kłamie”.

Był człowiekiem, który zatrzymał się w dawnej epoce, nikt nie powinien mieć mu tego za złe z racji jego podeszłego wieku, miał wiele przekonań, z którymi nie mogłem się pogodzić, a to było jedynym z nich.

Ja natomiast muszę powiedzieć, że jeżeli to stwierdzenie byłoby prawdą, to do tej pory ludzkość prowadziłaby konflikty zbrojne przy użyciu miecza, a kara śmierci wymierzana by była za drobne wykroczenia, może trochę przesadziłem, gdyby to była prawda nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach.

Dlaczego tak sądzę? Wyobraźcie sobie Edisona, który poddałby się po pierwszej próbie stworzenia żarówki, bo ludzie by z niego szydzili, czytalibyście teraz książki (wypalali oczy oraz grzali zimą) przy lampach łukowych. Gdyby niezłomność Kopernika oraz Galileusza nadal sądzilibyśmy, że znajdujemy się w centrum wszechświata, a ci ludzie byli nie tylko wyśmiewani, ale też napiętnowani. Pomyślcie, jak ludzie naśmiewali się z wynalazców, którzy uważali, że ludzie będą mogli kiedyś latać i to maszynami cięższymi od powietrza ;).

Powrócę do współczesności, wiele nastolatków upodabnia się do rówieśników, aby nie być wyśmiewanym oraz napiętnowanym. Robią tak bo od dzieciństwa uczą się zasady „bo co ludzie powiedzą”, potem rodzice zastanawiają się, dlaczego ich dzieci są klonami swoich rówieśników i zachowują się w ten sam sposób.

Są to ludzie wychowywani tak, aby zastanawiać się nad tym, co myślą inni na ich temat, nie uczy się ich życia według własnego światopoglądu, tylko tego, że mają się wpasować w społeczeństwo lub grupę.

Mówi się, że trzeba być silnym psychicznie, aby być niepodatnym na wpływy i nie wejść w „złe” towarzystwo. Powiedzcie mi, jak ktoś ma być niepodatny na wpływy innych osób, skoro uczy się go od dziecka, aby się nie wychylał, przesadnie wręcz liczył się ze zdaniem innych, pasował do społeczeństwa.

Wysyła się potem dziecko do szkoły i człowiek myśli gdzie zrobił błąd, że jego dziecko pije, pali, ma własne dziecko, a chodzi dopiero do gimnazjum.

Są również inne dzieci, które nie piją, nie palą, nie przynoszą do domu wesołej nowiny, że są w ciąży, są to dzieci, które zostały nauczone, aby żyć według własnych zasad, nie iść ślepo za grupą, kierować się logiką w swoim rozumowaniu, potrafią określić swoje cele, a wszystko przez to, że ich rodzice nie wyznawali zasady „bo co ludzie powiedzą” lub doszły do tego same i im wcześniej tym lepiej dla nich.

Takie dzieci są zazwyczaj napiętnowane i wyśmiewane, mają małą ilość znajomych, dobrze się uczą, mają własne zdanie, są inne od grupy więc trzeba je gnębić, a najciekawsze jest to, że tacy ludzie zazwyczaj kończą potem jako wysoko usytuowane i zamożne osoby.

Niektórzy zastanawiają się pewnie co ja tutaj piszę :), miało być o kaizen, a jest o Polsce i o życiu, dla takich osób mała podpowiedź, wszystko, co powyższe tyczy się 5 zasady kaizen.

Wszystkie osoby, które gdzieś doszły, umiały odrzucić ustalone „zasady”, poddać negacji to, co uważały za niesłuszne, wyrobiły sobie własny światopogląd, nie zważały na ich postrzeganie przez inne osoby, miały w życiu , który był dla nich najważniejszy.

Po dojściu na szczyt, mogły uśmiechnąć się jedynie do maluczkich, którzy ich opluwali, niektórzy wtedy zmieniają swoje podejście, a tacy ludzie nie odmawiają im pomocy, inni natomiast nadal będą szydzić. Na koniec będziecie mogli przeczytać sobie bajkę filozoficzną autorstwa Michela Piquemala, która świetnie pasuje, aby odzwierciedlić, to o czym przed chwilą napisałem.

W sumie miało być bez rozdzielania, lecz to, co napisałem powyżej, odnosi się przede wszystkim do zasady 5, więc jeżeli nie macie czasu, to możecie przerwać czytanie teraz i powrócić z powrotem od tego momentu, bo wszystko poniżej będzie się odnosiło w całości do zasady 6.

To, co napisałem do tej pory, było związane z samoograniczaniem się z „pomocą” innych osób, teraz czas, abyście spojrzeli, na równie głupi zwyczaj, którym są wymówki, takie w pełni samodzielne samoograniczanie.

Wymówka jest gorsza od kłamstwa, bo jest kłamstwem, przy którym obstajemy”.

Aleksander Pope

Ludzie z lenistwa lub z obawy przed zmianami są w stanie wymyślić tak durne i bezzasadne wymówki, że czasem to człowiek nie wie czy ma się śmiać, czy zacząć płakać :).

Zaczynając od najprostszych typu „z chęcią bym poćwiczył, ale nie ma z kim iść na siłownie”, „umyłbym naczynia, ale nie mam teraz czasu”, po czym ten sam człowiek idzie i ogląda telewizor.

Równie durne są wymówki związane np. z wiekiem, „nie nauczę się tego, bo jestem za stary”, „jestem za młody, aby coś osiągnąć”, lub zdrowiem „źle się czuję, zrobię to kiedy indziej”, „dzisiaj nie, bo bolą mnie plecy”, tylko zawsze ten sam człowiek nie ma nic przeciwko wyjściu z kumplami na piwo lub dyskotekę, a przecież tak narzeka na zdrowie. Jeżeli chodzi o wiek, coraz więcej młodych ludzi ma duże aspiracje, a starsze osoby zapisują się na kursy z obsługi komputera, jeżdżą po świecie, im nie przeszkadza ich wiek, liczy się cel, który sobie postawili.

Są też wymówki bardziej skomplikowane, które wymyślamy, kiedy te proste nie za bardzo nas przekonują, robią się z tego krótkie historyjki, tego jak potoczy się nasze życie, jeżeli coś zrobimy.

Np. „Nie mam pieniędzy, poszedłbym do pracy, ale jeżeli pójdę do pracy, zawalę studia, nie da się pogodzić studiowania z pracą, nie zdobędę wykształcenia, nie znajdę wtedy dobrze płatnej pracy i skończę jako bezdomny”. Takie wymówki są dosyć zagmatwane i chaotyczne, a i tak są wystarczające.

A wymówką, która jest, szczytem absurdu zostaje „nie mam szczęścia” nic głupszego człowiek wymyślić już nie może, wymówki związane z różnymi przesądami, wierzeniami i bajkami można uznać nawet za lenistwo w wymyśleniu wymówki, to pójście po najmniejszej linii oporu.

„Nie pójdę biegać, bo nie mam szczęścia i coś sobie zrobię” w takim razie, dlaczego nie powiedzieć sobie od razu „Nie pójdę dziś do pracy, nie mam szczęścia więc szef i tak mnie zwolni”, brzmi absurdalnie tak jak każda inna wymówka.

Powiedzmy, że szukasz wymówki, aby nie ćwiczyć niech to nawet będzie przytoczona wcześniej, „z chęcią bym poćwiczył, ale nie ma z kim iść na siłownie”, więc jeżeli zadzwoniłbym do ciebie, mówiąc, że musisz przebiec dziesięć kilometrów, to dam ci walizkę pieniędzy zapewne odpowiedziałbyś mi „wiesz co z chęcią bym przebiegł te dziesięć kilometrów i wziął te pieniądze, ale nie mam z kim pobiec” :), prawda jest taka, że krzyczałbyś, żebym tylko nigdzie się nie ruszał, bo już biegniesz.

Dlatego przyjmij do wiadomości, że od dzisiaj każda wymówka, którą zaakceptujesz, jest jedynie sprawcą narastających problemów i kilkoma krokami w tył w osiągnięciu celu.

Przestań szukać sobie wymówek, ich skutki są tak samo zgubne w życiu prywatnym, jak i w biznesie. Jeżeli przyjdzie ci do głowy jakaś wymówka, od razu ją zagłusz sensownym kontrargumentem i wyobraź sobie negatywną sytuację, która się stanie, jeżeli poddasz się wymówce.

Negowanie przyjętego stanu rzeczy oraz pozbycie się wymówek, jest wymogiem, jeżeli chcesz w życiu osiągnąć sukces, mam nadzieję, że przemyślisz sobie dzisiejszy wpis, może wydawać się on kontrowersyjny, sprawić, że poczujesz się urażony. Tylko to również są emocje, które skłaniają do refleksji, nad własnym postępowaniem i taki właśnie miał cel.

To już koniec dzisiejszego artykułu, poniżej obiecana wcześniej bajka filozoficzna.

Pozdrawiam.

 

„Nauki mędrca ”

 

Pewien stary mędrzec miał syna, który nie chciał wychodzić z domu, ponieważ miał kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Lękał się zatem, że ludzie będą się z niego naśmiewać. Ojciec tłumaczył mu, że nie należy nigdy słuchać tego, co mówią inni i postanowił mu to udowodnić.

– Jutro – powiedział – pójdziesz ze mną na bazar!

Opuścili dom wczesnym rankiem; stary mędrzec na grzbiecie osła, a syn pieszo u jego boku.

Kiedy przybyli na miejsce, tamtejsi kupcy nie mogli powstrzymać się od szemrania:

– Spójrzcie na tego człowieka, litości nie ma! Wypoczywa na grzbiecie osła, a swemu biednemu synowi każe iść pieszo.

Mędrzec powiedział do syna:

– Dobrze słyszałeś? Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Następnego dnia mędrzec i jego syn postąpili odwrotnie: chłopiec usiadł na grzbiecie osła, a starzec szedł u jego boku. Przy wejściu na plac targowy, byli już ci sami kupcy.

– Spójrzcie na to niewychowane dziecko – mówili. – Siedzi spokojnie na grzbiecie osła, gdy jego stary ojciec musi wlec się w pyle drogi. Podobny widok – cóż za nieszczęście!

– Dobrze słyszałeś? – zapytał ojciec syna. – Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Trzeciego dnia wyruszyli pieszo, ciągnąc osła za sobą na postronku.

– Spójrzcie na tych dwóch idiotów – drwili kupcy. – Ida pieszo, jakby nie wiedzieli, że osły są po to, żeby na nich jeździć.

– Dobrze słyszałeś? – zapytał ojciec syna. – Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Czwartego dnia, kiedy opuszczali dom, obydwaj siedzieli na grzbiecie osła. Kupcy przy wejściu na plac dali upust swojemu oburzeniu:

– Cóż za wstyd! Spójrzcie na tych dwóch! Nie mają żadnej litości dla tego biednego zwierzęcia!

Piątego dnia przyszli na targowisko, niosąc osła na swych barkach. Kupcy skwitowali to wybuchem śmiechu:

– Spójrzcie na tych dwóch głupców, którzy niosą osła, zamiast go dosiadać!

Mędrzec podsumował to wszystko takim wnioskiem:

– Drogi synu, jak słyszałeś, cokolwiek w życiu zrobisz, ludzie zawsze będą mieli ci coś do zarzucenia. Dlatego nie wolno przejmować się ich zdaniem: rób to, co wydaje ci się słuszne i idź swoją własną droga.

 

Na kanwie bajki perskiej

Michel Piquemal.

 

 

 

2 komentarze

  1. Bardzo dobry artykuł spodobała mi ,się przytoczona w nim bajka perska.Tylko kiedy pojawią się kolejne artykuł z cyklu kaizen?

  2. @Miłosz
    Cieszę się że artykuł przypadł Panu do gustu, kolejna część ukaże się dziś tj. 10 maja.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie będzie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane *

*